Prawdziwe Dzieciństwo – Hania i Mikołaj

Kilka razy próbowałam cokolwiek napisać i nie wiem jak zacząć..może od początku..

Projekt Prawdziwe Dzieciństwo wpadł mi do głowy pewnego dnia, kiedy przeglądałam zdjęcia swoich dzieci. Jestem maniakiem fotografii i zdjęcia robię praktycznie ciągle (oczywiście chodzi o moje Łobuzki). I w sumie nie ważne co robią.. czy się biją.. czy myją.. czy jemy kolację czy „demolujemy” mieszkanie. Ważne były emocje i relacje między Nimi, a nie ładne portrety, o które nie trudno. I tak przeniosłam to z domu do pracy aby pokazać innym jak fajnie można pokazać rzeczywistość.

Każdy z nas fotografuje dzieci lepszym czy gorszym sprzętem. Często najlepsze ujęcia albo nam uciekają, albo robimy je komórkami (dzięki, że komórki robią coraz lepsze fotki).. 🙂 Niestety bez względu na to czym fotografujemy bardzo rzadko na tych zdjęciach pojawiamy się my. Sama mam problem, bo praktycznie nie mam zdjęć ze swoimi dziećmi.. a robię z Nimi naprawdę wspaniałe rzeczy.

W marcu namówiłam 5 rodzin na wzięcie udziału w tym projekcie. Najważniejsze założenia:

– nie ubarwiamy rzeczywistości, nie przebieramy się, nie zakładamy specjalnych rekwizytów,

– fotografujemy to, co robicie najczęściej, żeby to była RZECZYWISTA pamiątka dla dzieci.,

– nie dekorujemy specjalnie mieszkania, nie tworzymy celowo gadżetów, chodzi o autentyczny wygląd tego co otacza dzieci..

– zdjęcia studyjne, z gadżetami, z przebieraniem się, z bajerami można zrobić zawsze – studio jest do dyspozycji..

Dobra.. koniec tłumaczenia o co w tym wszystkim chodzi.

I nastał ten dzień kiedy trafiłam do Ewy, Hani i Mikołaja.. Ciężko cokolwiek mi tutaj opisywać, bo cały czas jestem wzruszona. Poza tym.. i tak wpuszczając mnie do domu obdarzyli mnie ogromnym zaufaniem, także nawet nie wstawiam cytatów pod zdjęciami, co czasami czynię.. Ewa naprawdę mi zaimponowała i chyba po części widziałam w Niej samą siebie 10 lat temu. Zapomniałam już ile można mieć siły, choć czasem brak, ile można dać siebie.. choć Ewa jak ja.. do grubych nie należy.. 🙂 Jedno wiem.. w tym domu jest masa miłości i szczęścia.. i naprawdę cieszę się, że mogłam to uwiecznić.. 🙂

 

Uwaga.. nie mogłam się zdecydować, które wrzucić i wrzuciłam nieco więcej niż myślałam.. Niestety ładują się długo.. no bo tak.. ale warto poczekać.. 😛

P.S. Zobaczcie na ilu zdjęciach dzieci patrzą się w obiektyw.. 🙂