Jesienne Przedwiośnie

Od kilku lat obserwuję pewną tendencję w fotografii dziecięcej. Od listopada do maja praktycznie nie ma zdjęć plenerowych. Kiedyś myślałam, że to nasza humorzasta pogoda przegania dzieci sprzed aparatu. Taki mamy klimat.. można by powiedzieć. Teraz myślę, że to coś innego.

Najśmieszniejsze jest to, że w tym okresie, jeśli tylko nie pada i wiatr drzew nie łamie, wychodzą najfajniejsze zdjęcia. Kolory są jednolite ale intensywne. Łatwo „wydobyć” dziecko ze zdjęcia. Słońce jest łatwe do ogarnięcia, bo jest nisko  i nie trzeba latać z blendami. Kiedy nie wyjdę z domu.. zdjęcia zawsze wychodzą.

A my wszyscy przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że zdjęcia plenerowe robi się późną wiosną i latem.  Kiedy wspominam lato od razu widzę przerażające słońce i zaczynam kombinować nad nowymi sposobami ucieczki przed nim w czasie sesji. Te prześwity między liśćmi padające plackami na twarz, te kontrasty nie do przejścia w łatwy sposób, blendy, błyski.. i masa, masa problemów.. A dzisiaj proszę.. aparacik na szyję i lecimy.. Czysta przyjemność bez kombinowania. Gdzie masz stanąć? Gdzie chcesz.. wszędzie jest dobrze. 😀