Leonardia koło Darłowa

Ten Facebook to jednak cudowna sprawa. Gdyby nie on nie trafiłabym do tego miejsca. Całe szczęście, że jestem „internetowa” i o takich perełkach w okolicy dowiaduję się na czas.

Trochę się rozpiszę, bo jestem pełna podziwu dla takich miejsc, dla takich ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego również dla innych.

LEONARDIA – to świat gier drewnianych.

To wspaniałe miejsce zarówno dla dzieci jak i dorosłych (myślę, że dorośli docenią je bardziej).

Miejsce, gdzie można wspaniale odpocząć przez minimum 2 godziny. Szybciej się stąd nie wychodzi. Nie ma szans. Jest tyle atrakcji, że trzeba wszystkiego spróbować.

Co ciekawe.. nie nudzi się tak szybko, bo w ciągu miesiąca byłam tam 2 razy i chętnie przyjadę ponownie.

Nad całością czuwa wspaniała rodzina, której nie chodzi tylko o zwykły zarobek. Dla mnie to ludzie z misją, których w obecnych czasach jest coraz mniej. Wątpię czy oni sami wiedzą dokładnie ile wieczorów poświęcili nad wymyśleniem każdego urządzenia, ile czasu zajęło siedzenie w pracowni aby pomysły zamienić w drewniane projekty. Kiedy chodziłam wśród ludzi po placu co chwilę słyszałam podziw i zaskoczenie, że to wszystko jest takie niby proste, takie niby łatwe do wykonania, a jednak precyzyjne, przemyślane.. no i wszystko z drewna.

Rozmowa z właścicielem (zapomniałam zapytać o imię) utwierdziła mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że do tego miejsca powrócę nie raz. Planuje postawić kolejne gry, dostawić podesty dla dzieci mniejszych (2-3 lata), żeby mogły małymi łapkami dosięgnąć do wszystkich atrakcji, w planach są atrakcje dla maluszków, które są za małe na rzucanie kulkami czy krążkami. Plany są cudowne i patrząc na kreatywność tej rodziny na pewno im się uda.

Przy okazji.. warto zaznaczyć, że to wspaniałe miejsce na wycieczki przedszkolne czy szkolne, nawet licea.  Jest miejsce na ognisko, można ze sobą zabrać kiełbaski, jest mały bufet, jest duża ogrodzona przestrzeń, gdzie wychowawcy będą mieli wszystkich na oku. Przed placem zrobiony duży parking, gdzie bez problemu stanie autokar, albo i dwa, trzy.

Co jest najważniejsze?

Dla mnie.. najważniejszą cechą tego miejsca jest to, że gry, które tutaj się znajdują zmuszają dzieci do myślenia, do kombinowania, do wspólnego działania. Gry, które nie mają w sobie ani elektroniki, ani baterii, kolorowych ekranów czy strzelających mutantów. To drewniane zabawki, do których w pierwszym momencie dzieci podchodzą z rezerwą, po to by za chwilę wzbudzić takie emocje, których od wielu lat, nie miały, bo wszystko za nie robią obecnie komputery.

18 latka z 14 latkiem grali w szachy  ??#$%#$$$ !!!!  4 latek w skupieniu łapał drewniane rybki. Nikt się nie darł, nikt nie krzyczał, o dziwo.. w tym miejscu jest cicho.. czasem słychać tylko okrzyk radości, kiedy po 10 minutach próby kulka wpadła do zagłębienia w drewniany labiryncie. Cuda i dziwy..

Dla takich rodzin jak moja to wyjątkowe miejsce. Pierwszy raz mogłam zabrać ze sobą nastolatki z 4 latkiem nie bojąc się, że ktoś będzie się nudził. Do kina razem nie chodzimy, bo Oni to, a maluch to, na kulki Oni nie pójdą, na kręglach grać razem się nie da, bo mały musi mieć barierki, a starsze ich mieć nie mogą, na bilard nie, bo mały, na strzelnicę nie, bo mały, pozostaje nam basen, ale wszyscy jesteśmy uczuleni na chlor, także sorki.. A.. jest jeszcze Park Linowy, ale mały za mały..

Koniec tych opowieści.. czas pokazać kilka zdjęć z wyprawy. O reklamę nikt mnie nie prosił, ja sama.. sama.. bo oczarowało mnie to miejsce. Ze swojej strony proszę Was o podanie cynku dalej, bo takie miejsca trzeba wspierać. Tym bardziej, że zaraz wrzesień, część dzieci jeździ na pierwsze wycieczki. Z Koszalina, Słupska to niedaleko, zabawa z edukacją połączona. Pomysł na 6.

Namiary: Krupy 3, 76-150 Darłowo, tel. 501 042 503  strona www