Oferta zdjęć ślubnych na rok 2016

 

Szanowni klienci. To co poniżej przedstawię to moje przemyślenia związane z fotografią ślubną.

Oferta moja będzie różnić się diametralnie od tej, którą spotkacie przeglądając strony innych fotografów.

Na pierwszy rzut oka może się bowiem wydawać, że takie rozwiązanie jest dla was mało korzystne. Jestem jednak pewna, że kiedy każdy z was dobrze się zastanowi stwierdzi, że pewne założenia mają swój sens.

Zapewne w 2016 roku nie zrobię ani jednego ślubu z taką ofertą, ale jeśli ktoś podchodzi do tego dnia w sposób WYJĄTKOWY to może znajdzie w mojej ofercie WYJĄTKOWE podejście do tematu.

 

W Polsce od wielu lat panuje dziwna moda, że im więcej tym lepiej. Spowodowało to, że rolą fotografa jest natrzaskać masę bezwartościowych zdjęć tylko po to aby wypełnić pakiet 1000 ujęć, bo tego domaga się lud.

Lud chce po weselu usiąść ze znajomymi i przy piwku oglądać te 1000 zdjęć, komentować, podziwiać, obgadywać. Niestety mniej więcej przy 400 zdjęciu piwa brak, także każdy z facetów zaczyna łazić do kuchni po browara, część idzie siku, na fajkę, część sprawdza fejsa. Przy 600 zdjęciu koordynator pilota zaczyna zwiększać częstotliwość przyciskania strzałki dalej, ponieważ opcja slideshow jest za wolna i każde zdjęcie wyświetla się 5 sekund. Kiedy ekipa dochodzi do 800 zdjęcia część facetów przyjęła pozycję horyzontalną, babeczki sprawdzają osie czasu, a Młoda doszła do opcji: pokazuj co 10 zdjęcie. Przy zdjęciu numer 1000, kiedy każdy w duchu mówi sobie: qwa ostatni raz dałem się namówić na oglądanie wesela, Pani Młoda wyskakuje z drugą płytką oświadczając, że mają jeszcze film do obejrzenia – skrót 3 godziny. W tym momencie uwierzcie mi, jedynie ciotka Hela, która ma Alzheimera, rozumie wasz entuzjazm, choć jestem prawie pewna, że tego entuzjazmu nawet w was już nie ma.

Rozumiem, że ten dzień jest bardzo ważny, ale według moich obserwacji, ważny jest tylko w tym dniu i może jeszcze miesiąc później. A później, to każdy idzie do pracy, chyba, że nie było MIODÓW to idzie szybciej, czeka na te foty od fotografa, czeka i czeka, bo przecież pakiet 1000, to się w tydzień nie robi. I jak nadchodzi ta chwila, kiedy dostaje zdjęcia, emocje już opadły, część z was nie pamięta dokładnie kiedy to było, a część jest na etapie papierów rozwodowych i całe te zdjęcia wcale nie są już tak potrzebne.

Przy 1000 zdjęciach, powiedzmy sobie szczerze, nie idzie zrobić 1000 NIEPOWTARZALNYCH ujęć, 1000 WYJĄTKOWYCH kadrów, 1000 NIEZIEMSKICH looków.

Przy 1000 ujęciach zaczyna się masówa w tym WYJĄTKOWYM dla was dniu. Stajemy się rzeźnikami, a nie artystami z wyjątkową pasją. Takie paparazzi ale nie za 15 tysięcy dolców za zdjęcie, a jakieś 2-3 złote. Trochę tak słabo, jak na artystę pasjonata. Myślę, że takie 2-3 złote może zabijać ambicje doprowadzając na pewno proces obróbkowy do poziomu: na odpierdziel.

Teraz wam opowiem o zdjęciach, których nie potrzebujecie, a które robimy, bo taka tradycja, bo zapełniają luki, bo dobijają do tej magicznej liczby 1000.

CEREMONIA:

1. Zawsze fascynowało mnie 100 ujęć Młodej Pary, która siedzi. Siedzą: foty od lewej i od prawej strony, od tyłu, z księdzem i bez, siedzą w modlitwie, z uśmiechem, bez.. i cała plejada nieporuszania się z miejsca. Za tymi fotkami 100 ujęć jak Para stoi patrząc w stronę ołtarza.. Nie będę się powtarzać, ale system jest taki sam jak przy siedzeniu.

2. Fotografowanie gości w kościele. Niestety, ale wyłącznie osoby, znajome potrafią uśmiechnąć się do zdjęcia. Reszta osób jest tak poważna, że można by pomyśleć, że ktoś umarł. Każdy siedzi zahipnotyzowany, żeby się czasem nie odezwać czy nie okazać jakichkolwiek uczuć. I nie wiem czy kościół jako budynek tak na wszystkich działa, czy to zaduma, ale chyba nie zaduma, bo część wyciąga komórki i przegląda fejsa, albo wysyła wojska, bo akurat za 12 godzin muszą zaatakować wrogie plemiona.  Niestety życie to nie film na YouTube i raczej nie można liczyć na śpiewającego księdza czy przypadkowe wejście grupy Maroon 5 albo wizytę Andrea Bocelliego, który zaśpiewa Ave Maria. Czy rzeczywiście siedzący goście, każdy po kolei, musi mieć fotkę w kościele?

3. Wykonanie 500 ujęć w Kościele, aby dać Młodym z tego 200 wymaga wiecznego latania z jednej na drugą stronę. I zamiast ceremonii robi się z tego jakaś szopka, ponieważ fotograf to jedyna przemieszczająca się w tym czasie po kościele osoba,  do tego najbardziej analizowana, ponieważ teraz każdy jest fotografem, bo sobie kupił aparat, i zapewne z drugiej strony ujęcie wyszłoby lepiej. Rozumiem fotografów początkujących, ale stare wygi, które robią zdjęcia co tydzień, nie mają chyba takiej potrzeby aby próbować 20 razy, z której strony wyjdzie lepszy kadr i czy 50 ujęcie Młodej na pewno jest tym dobrym ujęciem.

4. Życzenia. Czasem zdjęć z życzeń jest więcej niż zdjęć z ceremonii. Tak.. wiem, że każdego trzeba na zdjęciu uwiecznić, ale po co od tyłu, od przodu z dziubkami, jak kładą kopertę, jak dają kwiaty i tak 300 razy, bo do kościoła przyszli jeszcze znajomi z pracy i grupa studentów z akademika.

Zapewne w tym momencie mamy 500 zdjęć z przygotowań i ceremonii.

 

WESELE

1. Tyłu głów gości weselnych. Przypuszczam, że to najczęściej fotografowane obiekty na weselu. Mało które pary odwracają się przodem do fotografa i najzwyczajniej pozują do zdjęcia. Zazwyczaj mamy przód pierwszego elementu tańczącego i tył głowy drugiego elementu tańczącego. Są jeszcze boki (profile) tych elementów, ale one wychodzą w sumie najlepiej. I o ile do godziny 23 goście wyglądają jeszcze jako tako.. o tyle po 23 ich jakość wizualna spada, ale za to wzrasta otwartość i chęć pozowania. Koniec końców, kiedy ludzie jeszcze wyglądają, nie chcą patrzeć na fotografa i przypozować. Pozują najchętniej wtedy kiedy nadają się do: idź i zobacz czy cię w domu nie ma, choć lepiej nie idź, bo zaraz będą oczepiny i można wygrać flaszkę.

2. Oczepiny. Tak. Godzina często żenujących zabaw, gdzie na 99% każdy wyjdzie idiotycznie. Bo albo mamy flaszkę między sukienką, albo wujek Heniu ma już za dużo i ściska Marylkę, która trzyma fason i teraz rękoma odpycha Henia, bo na fotach źle wyjdzie. Poziom DJ jest różny. Część nie zmieniła zabaw od 100 lat, część rozbiera ludzi chyba tylko po to aby Młodzi mogli ponabijać się z brzucha Leona, który wygrał konkurs, kto się pierwszy rozbierze. Te foty nie są fajne ani dla gości, ani do późniejszego oglądania po raz drugi.

Nie twierdzę, że takie zdjęcia nie powinny być zrobione, ale uważam, że dla Młodych takie zdjęcie w albumie nie jest potrzebne, co za tym idzie, fotograf nie musi nad nim siedzieć. To samo dotyczy toru lotu  kwiatów czy muszki w czasie oczepin, czy zdjęcie wszystkich odpowiedzi jakie udzielają Młodzi na zadawane im pytania (ręce w górę z tabliczkami: ONA/ON/RAZEM).

Te wszystkie niepotrzebne ujęcia powodują, że odbieracie nam możliwość wykonania takich zdjęć, które postawicie na biurku, wyślecie mamie aby stały na komodzie, powiesicie nad łóżkiem, bo widać na nich uczucie w tamtym dniu.

Ktoś mi zaraz zarzuci, że przecież nikt nie każe mi robić TYCH ujęć, że mogę sobie zrobić TE ujęcia. Że w taki sposób mogę się spełnić jako artysta, a nie biadolić na stronie, jaki to mój los jest ciężki.

Mój los, oraz los innych fotografów będzie ciężki tak długo, jak długo będzie panowało przeświadczenie, że ze ślubu trzeba posiadać 1000 zdjęć.

Co to powoduje? A no moi Drodzy, każde takie zdjęcie trzeba dotknąć, trzeba zgrać, zrobić selekcję, trzeba wywołać z rawa wprowadzając pierwsze korekty na zdjęciach. To wszystko jest czas, masa czasu.. godziny, dni, miesiące, które dzielą was od przeżywania waszego WSPANIAŁEGO DNIA po raz drugi, tyle, że oczami fotografa. Nie mamy czasu dla rodziny, jesteśmy zmęczeni, po kilku dniach praca nad takim zleceniem jest nużąca, co powoduje spadek jakości.

 

Jeśli dotrwaliście do tego momentu to znaczy, że albo macie za dużo wolnego czasu, albo faktycznie chcieliście abym wam wykonała zdjęcia na ślubie, ale w sumie jest za drogo, albo jesteście fotografami i czytacie te bzdety bo jesteście ciekawi czy coś z tego wyjdzie. Temat poruszałam na forum fotografów. Wielu mnie rozumie, ale uważa, że to nie przejdzie, i dalej będzie walić 1000 ujęć, bo rynek tego oczekuje. A ja myślę, że na pewno część Młodych oczekuje właśnie czegoś innego.

 

 

 

 

 

 

USC – 800 złotych

Młoda Para otrzymuje:

15 ujęć dokładnie obrobionych, nagranych na CD z nadrukiem, w ręcznie robionym pudełku,

– każde dodatkowe ujęcie do obróbki kosztuje 30 złotych,

– pozostałe ujęcia bez obróbki (prosto z aparatu – jpg wysokiej jakości) można dokupić w cenie 10 złotych,

 

Ceremonia w kościele – 1000 złotych

Młoda Para otrzymuje:

– 20 ujęć dokładnie obrobionych, nagranych na CD z nadrukiem, w ręcznie robionym pudełku,

– każde dodatkowe ujęcie do obróbki kosztuje 40 złotych,

– pozostałe ujęcia bez obróbki (prosto z aparatu – jpg wysokiej jakości) można dokupić w cenie 10 złotych,

 

Przyjęcie/Wesele  (fotografowanie do godziny 22:00) – 2500 zł

Młoda Para otrzymuje:

50 ujęć dokładnie obrobionych, nagranych na CD z nadrukiem, w ręcznie robionym pudełku,

– każde dodatkowe ujęcie do obróbki kosztuje 30 złotych,

– pozostałe ujęcia bez obróbki (prosto z aparatu – jpg wysokiej jakości) można dokupić w cenie 10 złotych,

 

Plener ślubny w innym dniu niż wesele – 1500 zł

Młoda Para otrzymuje:

– 25 ujęć dokładnie obrobionych, nagranych na CD z nadrukiem, w ręcznie robionym pudełku,

– każde dodatkowe ujęcie do obróbki kosztuje 30 złotych,

– pozostałe ujęcia bez obróbki (prosto z aparatu – jpg wysokiej jakości) można dokupić w cenie 10 złotych,

 

Klient sam wybiera zdjęcia do obróbki. Liczy się podejście jakościowe, a nie ilościowe.

Galeria ślubna zostaje przedstawiona gościom weselnym, którzy mogą sami dokupić ujęcia, na których są.