Zosia 11 dni

Jak to przy tak małych dzieciach bywa.. to była szybka akcja. Telefon.. urodziłam.. jadę. Nie ma co czekać. Z każdym dniem dziecko staje się silniejsze i źle nastawione do fotografa.. 😀 Bo siła znaczy bunt.. hehe

Podróż była długa, bo Zosia z daleka.. ale czego nie robi się dla Księżniczek. Kiedy tak patrzyłam na to małe ciałko pomyślałam sobie, że czasem moje dzieci mogłyby tak sobie grzecznie leżeć. Niestety marzenia trzeba schować do kieszeni i żyć dalej.

Zosia dzielnie zniosła wiele stylizacji. Tak naprawdę to chyba mama była bardziej zmęczona niż Ona, choć przyznam szczerze, że 3 godziny wiszenia nad dzieckiem daje popalić. Koło 15:00 moje kości krzyżowe odmówiły posłuszeństwa i stanowczo powiedziały: Czas do domu.. ludzie chcą odpocząć. .. Tak.. już.. jaka szkoda… Buuuu…

Przy okazji tej sesji chciałam się zwrócić do młodych rodziców, którzy zastanawiają się nad tym, kiedy najlepiej przyjść na zdjęcia. Okres do 14 dni to dla dziecka okres adaptacyjny.. Śpi, śpi.. i śpi.. czasem je i dalej śpi. Jeżeli chcecie mieć zdjęcia śpiącego maluszka, pozawijanego w kokony, ułożonego z rączkami pod bródką to ten okres jest najlepszy. Im dziecko większe, tym okresy spania są krótsze, przychodzi kolka, maluszki siłują się z nami, trudniej ułożyć taką kruszynę. W wielkim skrócie.. im szybciej przyjdziecie tym mniej się zmęczycie i tym więcej zdjęć na śpiocha dostaniecie. A.. no i wiele gadżetów pasuje wyłącznie dla tak małych dzieci. Sesje taką mogę wykonać u Was w dom. Poniżej zobaczycie efekty zdjęć domowych. 

 

fotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalinfotograf Koszalin